Kulinaria – wizyta w Leonardo Ristorante

Wczorajszego wieczoru miałem przyjemność bycia gościem włoskiej restauracji „Leonardo„. Był to wyjątkowy wieczór ze względu na osobę, która tam zaprosiłem, ale nie tylko. Przyznam szczerze, że był to mój pierwszy raz w eleganckiej restauracji. Jak wiecie z poprzednich wpisów, zwykle odwiedzam pośledniejsze lokale, głównie ze względu na ich praktyczny charakter. W restauracjach, typu Sphinx czy Chaczapuri, można zjeść w miarę smacznie i tanio. Jest też tam zawsze miejsce, ponieważ ludzie tam raczej nastawieni są na szybką konsumpcje niż na przesiadywanie. Leonardo zostało polecone mi przez mojego kolegę i smakosza Rodzyna. Stolik zarezerwowałem przez internet jak to na prawdziwego geeka przystało. Trochę się spóźniliśmy ze względu na paraliż komunikacyjny miasta, mimo tego nasze miejsce czekało.

Pierwsze wrażenie jakie odniosłem wchodząc do tego lokalu to przyjemna aranżacja wnętrza. Lokal (jak wiele) znajduje się w podziemiach a wejście do niego wiedzie poprzez iście średniowieczne drzwi. W środku mamy klimat piwniczno – romantyczny. Meble na oko w stylu 19-sto wiecznym (ale nie znam się). Bardzo fajna intymna atmosfera. W gablotach homary i inne owoce morza, a na szafach puste karafki z winem i korki.

Poza atmosferą, urzekła mnie obsługa, która była bardzo miła i pomocna i zasłużyła w pełni na swój napiwek.

Przechodząc do meritum wpisu – zamówiliśmy zupę cebulową oraz Farfale z wołowiną, kurkami, kaparami i pomidorami. Zanim otrzymaliśmy nasz zamówienie, dostaliśmy poczęstunek od szefa kuchni w postaci marynowanego kurczaka oraz czosnkowa oliwę i świeże pieczywo. Marynowany kurczak był wyśmienity, po prostu rozpływał się w ustach i miał wyjątkowy i charakterystyczny lekko kwaskowaty smak. Polany był słodkim sosem, który fajnie z nim kontrastował. Podane nam pieczywo było świeże mimo późnej pory i bardzo fajnie smakowało z czosnkową oliwą.

Moje danie główne mnie zachwyciło, takiej różnorodności smaku już dawno nie zaznało moje podniebienie. Makaron miał przyjemną konsystencję, nie był zanadto rozgotowany ani też zbyt twardy, po prostu idealny. Kurki były przyjemnie grzybowe (jeżeli można to tak nazwać), natomiast kapary dobrze dopełniały całe danie. Wołowiny nie było zbyt dużo, natomiast ta, której udało mi się skosztować była miękka i smaczna.

Dama, która zaprosiłem zamówiła krem cebulowy z grzankami. Miał on średnio gęstą konsystencję. Był posypany serem i przyozdobiony zielem. Ser stopił się i stał się częścią zupy. Dane mi było tylko spróbować jednej łyżki tej zupy, także ciężko mi do końca wyrobić sobie opinie, natomiast myślę, że rzeczona dama może opisze swoje wrażenia w komentarzach.

Na deser zamówiliśmy Suflet czekoladowym z sosem malinowym i lodami waniliowymi oraz deserowe wino typu sherry (nie pamiętam dokładnej nazwy). Suflet był pyszny – z wierzchu twarda skórka a wewnątrz konsystencja musu. Wszystko było pięknie przystrojone.

Co do wina to muszę się przyznać, że mój wybór nie był do końca trafiony. Wino czerwone bardzo gęste, słodkie i troszkę ostre na końcu. Smakowało trochę jak syrop wiśniowy. Ciężko mi powiedzieć złe słowo na nie, ale z drugiej strony, mam troszkę inne preferencje co do win, następnym razem się doedukuje 😉

Podsumowując, polecam każdemu restauracje Leonardo, w szczególności na romantyczne spotkania we dwoje. Jedzenie jest świetne, a ceny (jak na to co otrzymujemy), bardzo przystępne.

  1. Alan Gabriel Bem pisze:

    Zaciekawiłeś mnie tą damą, tak więc:

    „Pics or It Didn’t Happen” 😀

  2. Alan Gabriel Bem pisze:

    A gdzie jest checkbox „powiadom o nowych komentarzach”, hę?

    Zapomniało się? :>

  3. A no checkbox gdzieś uleciał jak aktualizowałem bloga :>. A „rzeczoną damę” masz np tu: http://blog.wsoczynski.pl/zdjecia/?album=2&gallery=4&nggpage=11

  4. Alan Gabriel Bem pisze:

    you lucky bastard :)

  5. Alan Gabriel Bem pisze:

    Chciałbym zauważyć, że rzeczona dama mogła poważnie wpłynąć na Twój obiektywizm w ocenie podmiotu dzisiejszej notki :)

  6. Kamil pisze:

    Hehe, to samo pomyślałem – skoro to spotkanie towarzyskie to towarzystwo miało główny wpływ na Twoje odczucia do tego co przeżywasz i pochłaniasz 😀

  7. Możliwe, chociaż byłem już w innych przybytkach z ww. osoba. Także myślę, że poziom towarzyski był ten sam więc relatywnie jestem obiektywny w tym temacie :)

  1. There are no trackbacks for this post yet.

Leave a Reply

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.