Kącik kulinarny – Trattoria Soprano

Jako, że ostatni kebab zachwiał moją wiarą w ludzkość, mój żołądek potrzebował jakiejś odskoczni. Trawersując po rynku z pewną przeuroczą osobą, postanowiliśmy zawitać do restauracji poleconej przez jej koleżankę. Tym razem padło na lokal o swojskiej nazwie „Trattoria Soprano„. W zasadzie weszliśmy tam „z ulicy” bez żadnej rezerwacji i ku naszemu zdziwieniu znalazł się jeden wolny stolik, mimo, że ludzi był tłum. Skoro tłum był to sugerowało, że pewnie jedzenie było co najmniej zjadliwe i… nie zawiedliśmy się. Moja towarzyszka zamierzała zamówić pewien makaron z pewną rybą, który to jednak nie był dostępny ( i nie ma go w karcie w internecie). Więc zamówiliśmy Pappadrelle z łososiem i serkiem mascarpone oraz białe wino zdaje się Pinot Grigo DOC 2007 Santa Margherita. Zanim przejdę do wrażeń kulinarnych, może kilka słów o lokalu. Restauracja jest w miarę klimatyczna tj. nie ma jakiegoś super „romantycznego” charakteru. Jest jak w wielu lokalach na rynku – pomarańczowy artystycznie krzywy tynk, drewno, świeczki etc. Natomiast, jeżeli bardzo chcecie budować nastrój, to polecam zasiąść przy oknie w rogu, gdzie jest trochę ciemniej. Jeżeli akurat na polu pada śnieg – efekt murowany.

Wracając jednak do meritum to muszę przyznać, że Papacośtam z łososiem było całkiem dobre. Makaron w sam raz, sos / serek smaczny, a wino nieźle dopełniało całość. Łosoś zaskoczył mnie trochę smakiem – był mało „łososiowy” (zwykle jem wędzonego) . Co rzuciło mi się w oczy to to, że mimo podobnej ceny co np. w Leonardo, porcja była odczuwalnie mniejsza. Liczyłbym na trochę więcej kawałków łososia w stosunku do makaronu.

W sumie to muszę powiedzieć, że byłem zadowolony z pobytu w Trattorii Soprano. Natomiast uważam, że Leonardo było by dużo lepszym wyborem, jest po prostu bardziej wykwintne. Natomiast, drogi czytelniku, jeżeli jesteś w rynku i chcesz zjeść coś dobrego z zakresu kuchni włoskiej oraz wiesz gdzie jest ulica św.Anny, to z czystym sumieniem mogę polecić Trattorię Soprano.

Leave a Reply

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.